Bokmål czy nynorsk — którego norweskiego uczyć się do pracy
Norwegia ma dwa oficjalne języki pisane. Dziewięciu na dziesięciu Norwegów pisze bokmålem i to jego uczą wszystkie kursy dla obcokrajowców. Wyjaśniamy, dlaczego i kiedy nynorsk jednak się przyda.
Pierwsze zaskoczenie przy nauce norweskiego: nie ma jednego norweskiego języka pisanego. Są dwa, oba oficjalne, oba równoprawne w urzędzie — bokmål i nynorsk. Dla kogoś, kto właśnie kupił bilet do Oslo, brzmi to jak zły żart.
Dobra wiadomość: wybór jest prosty i praktycznie zawsze taki sam.
Krótka odpowiedź: bokmål
Około 85–90 % Norwegów używa bokmålu jako swojej formy pisanej. Piszą nim gazety ogólnokrajowe, większość urzędów, banki, sklepy internetowe i pracodawcy. Wszystkie podręczniki dla obcokrajowców, testy językowe (Norskprøven) i kursy — łącznie z naszym — uczą bokmålu.
Nynorsk jest formą mniejszościową, ale nie „gorszą": ma status oficjalny, dzieci w części gmin uczą się go jako pierwszego wariantu, a NRK ma ustawowy obowiązek nadawać w nim część treści. Jest silny na zachodnim wybrzeżu i w rejonie fiordów.
Skąd w ogóle dwa języki
Krótka historia, bo tłumaczy całą resztę. Norwegia przez ponad 400 lat była w unii z Danią i językiem pisanym był duński. Po odzyskaniu niepodległości w XIX wieku pojawiły się dwa pomysły na własny język:
- Bokmål („język książkowy") powstał przez stopniowe unorwegianie duńskiego. Stąd jego bliskość do duńskiego — ktoś, kto zna bokmål, przeczyta duńską gazetę bez większych problemów.
- Nynorsk („nowonorweski") zbudował w latach 50. XIX wieku Ivar Aasen, zbierając dialekty z zachodniej Norwegii i składając z nich język pisany „od zera", bez duńskiego pośrednictwa.
Do dziś to trochę spór tożsamościowy, a trochę geografia.
A mówiony?
Tu jest druga niespodzianka: norweski mówiony to dialekty, nie bokmål ani nynorsk. Norwegowie mówią swoim dialektem także w telewizji, w pracy i w urzędzie — i nikt tego nie prostuje. Nie istnieje „poprawna wymowa ogólnonorweska" w takim sensie, w jakim istnieje Hochdeutsch czy RP.
Dla uczącego się oznacza to dwie rzeczy:
- Nikt nie oceni Twojego akcentu. Kraj, w którym każdy mówi inaczej, jest wyjątkowo tolerancyjny dla obcego akcentu.
- Rozumienie ze słuchu jest trudniejsze, niż sugeruje podręcznik. Ta sama liczba `sju` (siedem) w Oslo brzmi inaczej niż w Bergen.
Dlatego w naszym kursie norweskiego każde z 2663 haseł ma nagranie lektora, a nagrań jest łącznie 8808 — słowa, zdania i całe dialogi. Czytanie transkrypcji nie zastąpi słuchania.
Kiedy nynorsk naprawdę się przyda
Nie chcemy go skreślać. Warto się nim zainteresować, jeśli:
- Przeprowadzasz się na zachodnie wybrzeże — Sogn og Fjordane, Møre og Romsdal, część Vestlandu. Dokumenty z gminy mogą przyjść w nynorsku.
- Pracujesz w administracji publicznej. Państwo ma obowiązek obsługiwać obywateli w obu wariantach; w niektórych stanowiskach wymaga się biernej znajomości drugiego.
- Idziesz do norweskiej szkoły. Uczniowie zdają oba warianty pisane.
Ale nawet wtedy kolejność jest ta sama: najpierw bokmål do poziomu, w którym się dogadujesz, potem ewentualnie nynorsk. Różnice są na tyle małe (to nie są dwa różne języki, tylko dwa zapisy tego samego), że po B1 przeskok kosztuje kilka tygodni, a nie kilka lat.
Rodzajniki — rzecz, której nie odpuszczaj
Norweski ma trzy rodzaje: `en` (wspólny), `ei` (żeński), `et` (nijaki). W bokmålu `ei` jest opcjonalne — wolno pisać `en bok` zamiast `ei bok`. Kusi, żeby uprościć sobie życie i używać wszędzie `en`.
To działa w piśmie, ale rozjeżdża się w mowie, bo końcówka określona zależy od rodzaju: `boka` / `boken`. Dlatego uczymy rodzajnika razem ze słowem, a nie osobno — w darmowych fiszkach norweskich każde hasło ma rodzajnik przyklejony na stałe.
Od czego zacząć
- Bokmål. Bez wahania.
- Słuchaj od pierwszego dnia. Nagrania, nie transkrypcja.
- Rodzajnik razem ze słowem. Zawsze.
- Sprawdź, zanim zapłacisz. Pierwsze lekcje kursu i pierwszy test są otwarte, a 185 haseł z nagraniami dostajesz w fiszkach za darmo, bez zakładania konta.
Cały kurs — 80 lekcji od A1 do B2 — kosztuje 100 zł jednorazowo (albo 290 NOK, albo 25 €, jak wygodniej). Płacisz raz, zostaje na zawsze.